Zarejestruj się tutaj
znajdź
 
 
 
 
 
 
 
 
Następny
Następny
Pyszne Krówki ślubne


Małżeńskie tango - START!

Dodano: 2011-01-13

„Przetańczyć z tobą chcę całą noc” rozlega się po weselnej sali. Jednak, jak również śpiewała Anna Jantar, „najtrudniejszy pierwszy krok”, pierwszy taniec. Jak uczynić go łatwym? Jak czerpać z niego przyjemność i czuć się rozluźnionym? Jak skupić się na partnerze, na ulotnej chwili, a nie na liczbie kroków i doskonałości tanecznych figur?

Co im w duszy gra

Pierwszym krokiem, jeszcze nie tanecznym, jest wybór utworu, do którego nowożeńcy zatańczą. Ważne, by był on bliski obojgu i podobał się zarówno pannie, jak i panu młodemu. Najlepiej, gdy jest on parze dobrze znany, wiąże się z przyjemnym wspomnieniem, napełnia ich pozytywną energią. Podczas doboru repertuaru i planowaniu pierwszego tańca zawsze doradzałam młodej parze, by muzyka była zgodna z ich gustem i temperamentem, a kroki, które spędzają sen z powiek narzeczonym, to sprawa do dopracowania – mówi Anna Nowy, wieloletnia wokalistka zespołu weselnego Di_ler. Ważne, by nie dać się utartym zwyczajowym przebojom, do których zatańczyć „wypada”. Wiele par decyduje się na pospolite hity, tylko dlatego, że pojawia się w nich słowo „ślub”, „obrączki”, „krążek”, podczas gdy często nie traktują one o szczęśliwym małżeństwie – dodaje członkini kapeli. Warto postawić zatem na oryginalną piosenkę o miłości, im mniej znaną gościom, tym lepiej, bo tym ciekawsze i zaskakujące widowisko nowożeńcy przygotują dla gości.

Bo do tanga trzeba dwojga

Duże znaczenie ma również to, by wybór utworu był wspólny. Nie zawsze oboje narzeczonych na równi przeżywa pierwszy taniec, ale warto poświęcić odrobinę czasu na selekcję piosenki, by tej drugiej połowie sprawić przyjemność. Często zdarza się tak, że wyboru utworu dokonuje jedna osoba, która zajmuje się organizacją przyjęcia - mówi Mirosław Wołek, DJ i konferansjer weselny. -  Widoczne jest to później na parkiecie, gdzie pojawia się zakłopotanie i konsternacja, a przecież para powinna czerpać z tej chwili radość. Najlepsze są utwory o treści uniwersalnej, w których nie jest jednoznacznie zajmowana pozycja w relacjach damsko-męskich, gdzie z wokalistą nie utożsamia się pan młody, a z wokalistką panna młoda. Chyba, że takie jest życzenie nowożeńców, a wybrany utwór jest swoistą dedykacją dla drugiej połowy. Zdarzają się niespodzianki i zaskakujące, nieustalone dedykacje, ale wtedy zawstydzenie na parkiecie ma naturalny charakter i jest elementem urokliwego show – twierdzi DJ. Alternatywą jest wybór utworu instrumentalnego: klasycznego bądź fragmentu muzycznego z ulubionego filmu nowożeńców, wówczas brak słów pozwala muzyce i gestom pary wyrazić więcej.

Trening czyni mistrza

Pary, które nie planują niespodzianek i wspólnie decydują o pierwszym tańcu, a takich jest zdecydowanie więcej, prócz oswojenia się z muzyką, powinni również oswoić się z samym tańcem. Metod jest kilka. Można w domowym zaciszu porozsuwać fotele, stoły i samemu trenować choreografię. Można kupić książkę lub płytę CD i zgłębiać gąszcz kroków i obrotów. Można też, co wydaje się najłatwiejsze, oddać sprawę w ręce specjalistów. Dla zazdrośnie zakochanych i nieśmiałych idealne są lekcje indywidualne. W profesjonalnej sali, gdzie przestrzeń pozwala czuć się swobodnie, a lustrzane ściany dają możliwość objęcia całości wzrokiem, wychwycenia i zweryfikowania nieprawidłowości. Popularniejsze i lepsze są jednak zajęcia grupowe, w których udział bierze kilka par. Taki kurs ma nie tylko charakter stricte taneczny, ale także psychologiczny. Para dostrzega, że niedoskonałości i trudności nie są obce także innym narzeczonym. Wspólnie łatwiej jest pokonać barierę nieśmiałości. Nie należy się bać zajęć grupowych, ponieważ zazwyczaj na takie zajęcia zapisują się osoby, które nie czują się dobrze na parkiecie i boją się poprosić kogoś do tańca – mówi Katarzyna Prenkiewicz, właściciel i instruktor Szkoły Tańca Dancefloor. Grupowe zajęcia mają jeszcze jeden plus: uczą tańca nie tylko z jedną jedyną osobą. Zmienność treningowych partnerów pozwala na oswojenie się z innymi osobami w tańcu, co jest niezmiernie istotne w czasie weselnej zabawy, kiedy to młoda para jest rozchwytywana na parkiecie przez gości. Oprócz kroków, na zajęciach grupowych w Szkole Tańca uczy się prowadzenia partnerki, co jest bardzo ważne dla panów, którzy są rozchwytywanymi partnerami na swoich weselach – potwierdza pani instruktor. - Zapewniam, że kurs tańca w „dobrze wybranej Szkole Tańca” to nie tylko dobra zabawa, ale i sposób na wspaniale przetańczone wesele i całe życie.

Dla siebie, nie dla widzów

Taniec jest swoistą formą dialogu. Jest jak rozmowa, flirt. Najważniejszy jest on i ona, nie liczy się to, co wokół. Potrzebny jest tylko kawałek parkietu i muzyka, która porywa serca i dusze. Muszą o tym pamiętać i nowożeńcy, którzy podczas tańca bardziej kierują się oceną gości niż własną wspólną przyjemnością. Wiele par wspomina pierwszy taniec jako wydarzenie bardziej stresujące niż przysięga małżeńska! – mówi Maksymilian Profic, doświadczony DJ-wodzirej z Sound-Wave - Powodem może nie być nie tyle fakt „nieumiejętności tańczenia”, co świadomość, że to od tego pierwszego tańca zależy całonocna weselna zabawa. Czasami, chcąc na zaproszonych wywrzeć ogromne wrażenie, pary usiłują nauczyć się skomplikowanych układów, chcą przygotować oryginalne show. Tyle, że każdy nieszablonowość traktuje inaczej. Gusta, w tym muzyczne i taneczne, są różne. Pytanie, czy sztywne i spięte kroki fokstrota z kroplą potu na czole, czy ostatnio modne remixy fragmentów klasycznych z dyskotekowymi, a czasami nawet techno wstawkami, faktycznie wzbudzi podziw gości... Nie perfekcja czy nadmierna pomysłowość wprawia w zachwyt, dobry nastrój biesiadników, a to, ile energii, zaangażowania, serca i miłości włożą nowożeńcy w swój pierwszy taniec – dodaje DJ. Nie warto zatem robić niczego ponad własne siły i wbrew sobie, jedynie dla wywarcia dobrego wrażenia  na zaproszonych. Goście po poczęstunku zapomną już o widowisku, a dla pary to wspomnienie na całe życie. 

Po czterykroć zgoda: w wyborze utworu, w zaplanowaniu aranżacji, podczas treningów i na parkiecie. Taka zgodność jest gwarancją udanego tańca, dobrej zabawy podczas całego wesela, wspaniałego wspomnienia i… dobrze rokuje na harmonię w małżeńskim związku!

red. D. Bełtkiewicz

 

powrót


  • 2011-06-21 23:14
    Najlepiej wybrać klasykę - i muzykę i układ. Artykuł świetny.
  • 2011-02-01 12:59
    Ja myślę, że najlepsze są utwory zagraniczne, a już naj, naj utwory instrumentalne, np. z filmu czy ulubionego spektaklu, jak zauważył autor. Wtedy nie ma sztucznego nadymania się i na silę dopasowywania do ''hitu''.
  • 2011-01-17 17:25
    Polecam szkołę tanca Kingi Machnik, przykladowy taniec na stronie!!!! www.kiniadance.pl
  • 2011-01-16 10:46
    "Nie będzie tanga między nami choćby nawet cud się ziścił, nie pomoże nic" - jak zachęcić faceta do pójścia na kurs tańca? Brzydsza płeć chyba jest trochę oporna...Jeśli znacie sposób, napiszcie...
  • 2011-01-15 12:04
    Na prawie wszystkich weselach na których byłam młodzi wybrali 'złote przeboje', z tym że te kawałki kompletnie do nich nie pasowały i efekt był komiczny a nie romantyczny!!!

Dodaj komentarz

Imię

Wiadomość
Wesele
Wesele
2017
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009

 
Fotograf tygodnia
Reklama
Monitorowanie pozycji stron www w Google

Suknie ślubne

pościel dla dziecka

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. ×